Historia Leona Birkholza

Portal Klodzko24.eu

o Leonie Birkholzie

 http://klodzko24.eu/1172934445/w-ho-dzie-olimpijczykowi

 

Twierdza Kłodzka 

o Leonie Birkholzie

http://katolik-klodzko.blogspot.com/2016/04/leon-birkholz-olipmijczyk-ktory-zosta.html

 

 

Wyborcza.pl o Leonie Birkholzie

http://wyborcza.pl/alehistoria/1,152287,19968662,wiosla-i-habit-historia-z-ii-rp-i-prl-u.html?disableRedirects=true

 

Katolickie Radio Zamość

o Leonie Birkholzie

http://www.radiozamosc.pl/wiadomosc,3644,wiosla-i-habit-uhonorowane.html

 

"Wiosła i habit uhonorowane"

- polecam do wysłuchania o. dr Zdzisława Świniarskiego SSCC

 

 

 

"Leon Birkholz i rekolekcje dla sportowców"

polecam do wysłuchania rozmowy z o. dr Zdzisławem Świniarskim SSCC

w Radiu Rodzina

 

 

 

Olimpijczyk Leon Birkholz, który został bratem zakonnym.

 

CZŁOWIEK, KTÓRY ZATARŁ ŚLADY - (artykuł Pana Ireneusza Pawlika)

Ze wszystkich medalistów olimpijskich najbardziej tajemniczy –LEON BIRKHOLZ. Światowiec, który został zakonnikiem. Kto złamał mu życie?

Syn siostrzenicy Leona Birkholza, Zbigniew Maziewicz jest witrażystą w Kłodzku; - „Wuj Leon zawsze mnie intrygował. Przed wojną był człowiekiem ważnym i zamożnym, zwiedzał świat, a po wojnie stał się zerem, stracił pozycję i majątek. W przypadku takiej degradacji szuka się innych, stałych wartości, którym można poświęcić życie. Ponadto miał na pewno szereg innych przeżyć, o których nic nie wiemy. Może po tym wszystkim chciał się czymś zająć, czymś, co pochłonęłoby go bez reszty i dlatego wstąpił do klasztoru? Nawet najbliższa rodzina mało wie o jego powojennych losach. Jestem ciekaw czego pan się o nim dowie. Wcześniej sam interesowałem się przeszłością naszej rodziny, ale ustaliłem niewiele”.
Dziad Leona, Bruno von Birkholz spod Poczdamu przywędrował na Pomorze, aby kolonizować wschodnią marchię. 120 – morgowy folwark Osiek nie zasługiwał wszakże na miano latyfundium. Duży dom, stodoła i dwa chlewy kryte były strzechą.
Zamiast się dorabiać, Bruno von Birkholz trwonił majątek. Pił, hulał, rozrabiał, nie szanowano go w okolicy. Tym bardziej, że ożenił się z Polką. Maria nie umiała po niemiecku, on – po polsku. Nie mieli jednak kłopotu z porozumieniem, spłodzili trzy córki i siedmiu synów. Pięciu z nich zginęło na I wojnie światowej. Z armii pruskiej wrócili tylko Paweł i Konstanty.
To właśnie Konstanty przestał używać szlacheckiego „von”. Z Osieka przeniósł się do Tonina koło Nakła nad Notecią, gdzie przyszło na świat jego i Leokadii potomstwo: Leon a potem Kunegunda, Leokadia, Edmund, Bolesław i Stefania. Jedną z sióstr zabił za młodu narzeczony. W 1982 r. z Tonina rodzina przeniosła się do Zalesia koło Sępólna Krajeńskiego a stamtąd w 1936 r. do Wielowsi. Wszędzie zmagali się z kujawskim piachem, jałową ziemią.

W Sępólnie Krajeńskim mieszka siostra Leona Birkholza, Bolesława Kantak: - Wiem, że ktoś pisał już o Leonie, ale nie znalazł jego rodziny, ustalił mało faktów. Zawiadomiliśmy więc go o naszym istnieniu. Dwa razy się umawiał ale nie przyjechał. 

Leon Birkholz urodził się 7 lipca 1904 r. w Toninie, powiat Wyrzysk. Tam też chodził do szkoły powszechnej. Starając się po wojnie o pracę w Szczecinie podawał w życiorysie, iż w 1920 r. skończył w Bydgoszczy Szkołę Handlową im. A. Mickiewicza, a potem uczęszczał na kursy i do Uniwersytetu Ludowego, uzupełniając swoje wykształcenie do zakresu 6 klas gimnazjum. Wstępując do klasztoru trzymał się innej wersji, według której w 1921 r. ukończył w Bydgoszczy gimnazjum i szkołę handlową. Nie posiadał jednak zapewne matury, gdyż w zgromadzeniu zakonnym był bratem bez uprawnień kapłańskich, a nie ojcem, który winien mieć średnie wykształcenie.
Pewne jest natomiast, iż od 1 lipca 1921 r. zaangażowany został „w charakterze elewa” do Poznańskiego Banku Ziemian, Towarzystwo Akcyjne oddział w Bydgoszczy. Przez dwa lata uczył się fachu bankierskiego, potem został buchalterem, a od 1 kwietnia 1924 r. kasjerem. Od 2 stycznia 1926 r. pracował jako kasjer w Browarze Wielkopolskim T. A., filia w Bydgoszczy, gdzie dyrektorem był prezes Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego, Witold Czaykowski a właścicielem Wilhelm Strelow, który potem wyjechał do Monachium.
Po dwóch miesiącach rozpoczął służbę wojskową w 61 pułku piechoty w Bydgoszczy i 1 września 1927 r. zakończył ją w randze starszego strzelca. 
1 listopada tego roku podjął pracę w Komunalnej Kasie Oszczędności, gdyż akurat zlikwidowano Poznański Bank Ziemian. Został w nim samodzielnym urzędnikiem w wydziale wkładów oszczędnościowych i pożyczek wekslowych. Z biegiem czasu systematycznie co 4 lata bowiem, awansował; w 1931 r. zostaje drugim kasjerem z ograniczonym pełnomocnictwem, 1935 r. obejmuje stanowisko pierwszego kasjera z pełnomocnictwem handlowym.

Na dachu budynku należącego kiedyś do Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego zainstalowano talerz telewizji satelitarnej. Dziś mieści się tu dom kultury zakładów „Romet”. Istniejące od 1920r. BTW gnieździ się w zaledwie jednym pokoiku. Rówieśnicy Leona Birkholza odeszli do krainy wiecznych regat. W Szczecinie żyje ostatni – Hieronim Cegielski: „A zna pan jego pseudonim? Nazywaliśmy go Fakir. Czasem ręcznik na głowie zawijał w turban, ale głównie dlatego, że był bardzo tajemniczy. Mało wiedzieliśmy o jego życiu”.
Cegielski był sternikiem ósemek, które z Birkholzem w składzie brały udział w ME w Paryżu w ’31 i Budapeszcie ’33. Kariera Fakira dobiegała już wówczas końca, przerwał ją w 1935 r., zdobywając czwarty swój tytuł mistrza Polski. Wcześniej w 1926 r. w czasie pierwszego swego zagranicznego startu zdobył w Lucernie brązowy medal ME.
Szczyt jego kariery przypadł jednak na 1928 r. jak wspominał w książce Jana Lisa „Romantyczne olimpiady” szlakowy Bernard Ormanowski, czwórkę ze sternikiem Bolesławem Drewkiem zestawił niedługo przed Olimpiadą w Amsterdamie niemiecki trener Max Goetz. Podczas regat na torze w Sloten osada Drewek - Ormanowski – Birkholz – Edmund Jankowski – Franciszek Bronikowski zdobyła pierwszy medal olimpijski w historii polskiego wioślarstwa. 
Sukces obrodził w zaszczyty. Przyjęciem uczcił olimpijczyków prezydent Ignacy Mościcki, marszałek Józef Piłsudski łaskawie częstował ich papierosami, w 1929 r. Leon Birkholz został odznaczony brązowym Krzyżem Zasługi przyznanym mu przez Ministerstwo Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego. To były owoce powszedniego treningu. Nazywano go „połykaczem kilometrów”, co roku zdobywał w BTW pierwszą nagrodę dla zawodnika, który w ciągu sezonu przewiosłował największą ilość kilometrów. W 1925 r. było ich 5363, w 1927 – 6325.

Pracując w banku nabrał cudownej biegłości w liczeniu pieniędzy , nie patrzył na banknoty, lecz klientowi w oczy. Zawsze rachował po niemiecku, po polsku tak szybko nie potrafił. Nigdy nie miał w kasie manka ani superaty. Dostawał nawet 400 złotych dodatku na pokrycie ewentualnych pomyłek ale zawsze te pieniądze zostawały dla niego.

Oto fragment opinii, które mu wystawiono:

„(…) nadzwyczajna pracowitość, sumienny, zdolności i wykwalifikowana znajomość książkowości, (dzisiaj powiedzielibyśmy - księgowości) i w ogóle wszystkich czynności bankowych. Pan Birkholz jest człowiekiem trzeźwym, obowiązkowym, punktualnym i pod każdym względem godnym zupełnego zaufania” (Poznański Bank Ziemian dnia 31 XII 1925 r.)

„Pan Birkholz, który jest człowiekiem zdolnym, pilnym oraz akuratnym i szybko orientującym się, wykonywał powierzone mu czynności zawsze ku naszemu zupełnemu zadowoleniu, wykazując wszelkie zdolności do zajmowania samodzielnego stanowiska” (KKO dnia 31 XII 1939r.)

Oprócz pracy w banku Leona Birkholz miał także wypożyczalnię filmów. Był zatem człowiekiem zamożnym, przy tym oszczędnym, stać go więc było nawet na kupno samochodu (przedwojenny Polski Fiat kosztował 2300 złotych).

Gotówkę chciał ulokować w resztówce Wielowieś, którą zamierzał kupić jego ojciec Konstanty. Ale w tym samym czasie kolega z olimpijskiej osady Franciszek Bronikowski bronił przed plajtą swojej fabryki mebli i Leon pożyczył mu 10 tysięcy złotych. Za kilka lat Bronikowski zamiast oddać pieniądze ofiarował mu luksusowe meble, które przepadły potem po wojnie w Szczecinie.

Mimo braku wsparcia od syna, Konstanty Birkholz zadłużył się i kupił 62 hektary w Wielowsi koło Pakości. Majątek był mocno zaniedbany, zamiast zboża trzeba było żąć perz, sąsiedzi wróżyli, że nowi właściciele chyłkiem uciekną z stamtąd w nocy. Zamieszkali wszelako w 8-izbowym dworku z dwiema werandami, którego jedno skrzydło było piętrowe.

W bydgoskim mieszkaniu Leona Birkholza stało kilka szaf garniturów. Lubił się elegancko odziać, był wielkim pedantem. Bardzo dbał o siebie, rzucił palenie, jeździł w góry na narty, miał własną łódź wiosłową i wyścigowy rower, na którym jeździł do Więcborka i z powrotem (w sumie 110 km).
Był przystojnym, wysokim (1,82 m) mężczyzną o ciemnych włosach. Kobiety ubiegały się o niego, lecz on nie zwracał na nie specjalnej uwagi. Bliżej był tylko z Martą Kierską, siostra żony Franciszka Żwirki, sławnego lotnika, z którym się przyjaźnił. Jej ojciec miał zakład fryzjerski, Birkholz chodził do ich domu na proszone kolacje, śmiano się że z wrodzonej oszczędności. Byli właściwie narzeczeństwem, ale w czasie wojny oczarowała go przyszła żona i zerwał z Kierską, która mocno to przeżyła i do końca życia nie wyszła za mąż.
Czasy pokoju doszły końca. 25 sierpnia 1939 r. Leon Birkholz został zmobilizowany. Generał Thomee wyznaczył go na kierownika wojskowej pływalni w dzielnicy Bydgoszczy – Jachcicach, ale wkrótce mianowano go płatnikiem Ośrodka Zapasowego 15 DP. 30 września pod Lublinem dostał się do niewoli i osadzono go w obozie jenieckim w Radomiu.
9 października wraca do Bydgoszczy i ponownie pracuje jako kasjer w KKO. Niebawem zwolniono go i od 1 maja 1940 r. jest tak, jak już raz w przeszłości, kasjerem w browarze, a przez pewien czas również księgowym i kierownikiem działu sprzedaży. Znów więc przygarnął go pod swoje skrzydła przedwojenny prezes BTW. Witold Czaykowski, który chronił byłych zawodników, korzystając z zielonego ausweisu, przysługującego volksdeutschowi III grupy, którym został z polecenia AK.

Od 1 lipca 1944 r. Birkholz zostaje przez Arbeitsamt skierowany do handlującej drewnem firmy Waltera Scheunemanna i do wyzwolenia pracuje w niej jako zwykły robotnik. Przez całą okupację wciąż mieszkał jednak nad bankiem przy Jagiellońskiej 2 pełniąc równocześnie obowiązki jego dozorcy.
Dotknęła go zatem w czasie wojny wyraźna degradacja społeczna. Zważywszy jeszcze jego niemieckie pochodzenie, z racji którego mógł pod okupacją mieć przywileje - wszystko to wskazuje, iż odrzucił możliwość podpisania volkslisty i potwierdził swoje spolonizowanie. Nic natomiast nie wiadomo, czy brał udział w konspiracji.
W celu uchronienia gospodarstwa przed konfiskatą doradził wszak ojcu podpisanie volkslisty. Pomimo to Konstantego Birkholza wysiedlono do oddalonych o 300 metrów czworaków i mianowano klucznikiem w jego własnym folwarku. Dla Polaków był poczciwy, wystawiał im worki ze zbożem, a gdy bali się je brać, pytał zniecierpliwiony; Co? Może jeszcze mam wam je do domu zanieść? Po wojnie oskarżony o kolaborację musiał w Mogilnie sądownie starać się o ponowne przyznanie polskiego obywatelstwa.
Nikt z rodziny nie służył w armii niemieckiej. Niektórych zaś dotknęły prześladowania. Brat Edmund jako sanitariusz brał udział w wojnie obronnej 1939 r. 18 września wzięto go do niewoli i do maja roku następnego przebywał w XX stalagu. Nie został volksdeutchsem lecz sam zgłosił się do pracy w Rzeszy. Najpierw pracował jako stolarz, ale wolał rolnictwo i do końca wojny uprawiał ziemię u bauera pod Hamburgiem.
Siostrę Bolesławę Kantak wraz z mężem wysiedlono w nocy z 10 na 11 lipca 1941 r. z Zalesia do obozu przejściowego w Pucku. I oni nie ulegli pokusie volkslisty wystąpili jedynie o kenkarty. Resztę okupacji spędzili na robotach na Kępie Oksywskiej i 12 maja 1945 r. wrócili do siebie.

 

 

Nowe galerie

więcej zdjęć

Kontakt

57-320 Polanica Zdrój - Sokołówka ul. Reymonta 1
74 868 13 17

© 2015 Klasztor Chrystusa Króla

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
128 0.12499499320984